Blog

KSIĘŻNA DIANA – 3 RZECZY, KTÓRYCH O NIEJ NIE WIESZ czyli CO KRYŁO SERCE KRÓLOWEJ LUDZKICH SERC

Patrzyliśmy na nią z podziwem. Zachwycała urodą, osobowością i energią. Bił od niej trudny do opisania blask. Diana – Królowa Ludzkich Serc, to określenie było jak jej drugie imię. Utożsamialiśmy ją z działalnością charytatywną, przepięknymi kreacjami, konfliktami z królową Elżbietą II i nieudanym małżeństwem z księciem Karolem. Mało kto chciał wiedzieć, że życie Diany Spencer naznaczone było piętnem ciężkiej, przewlekłej choroby. Choroby duszy, potocznie zwanej bulimią.

Pomyślisz może: “co kobieta, która w chwili śmierci Diany miała 13 lat, chodziła do wiejskiej podstwówki, a na temat Księżnej wiedziała tylko to, co podawały ówczesne polskie media, może wiedzieć o życiu tej niesamowitej postaci?” Prawda – znam tylko wybrane fakty z jej biografii, nigdy nie widziałam jej na żywo, więcej (!) nie miałam śmiałości nawet pomarzyć o tym, że kiedyś ją spotkam… A mimo to czuję, że jest mi bliższa i że wiem o niej więcej niż o niejednej ze swoich wieloletnich znajomych, z którymi spotykam się regularnie. Jak to możliwe? Jest pewien aspekt życia Diany, który łaczy ją ze mną i z milionami kobiet na świecie nierozerwalną i nieśmiertelną nicią porozumienia. Co to takiego? Bulimia. Choroba, która tylko pozornie dotyka ciała. Bulimia bowiem to w swej istocie, objaw gigantycznej, krwawiącej rany, jaką nosi w sercu każda osoba zajadająca swoje emocje. Zajada, ponieważ nie potrafi uwalniać ich w zdrowy, dobry i bezpieczny dla siebie sposób. Księżna Diana jest mi tak niewymownie bliska, ponieważ – jak określiłby to Axl Rose – “jej serce było takie jak moje”. Kim była Diana, kiedy nikt na nią nie patrzył? Kiedy zdejmowała ubrania od największych projektantów, zmywała perfekcyjny makijaż i zostawała sama ze swoimi demonami? Jak postrzegała samą siebie jedna z najpiękniejszych i najbardziej podziwianych kobiet świata? Zapytasz może: “Skąd mogę znać odpowiedzi na te pytania?”
Przez 17 lat, codziennie moje serce biło tym samym rytmem, którym kiedyś biło serce Diany. Bulimia przyszła do mnie po jej śmierci. Ona zginęła ostatniego dnia sierpnia 1997, ja pierwszy raz zwymiotowałam to, co zjadłam we wrześniu 1998 roku. Pozwól więc, że przedstawię Ci Dianę Spencer – moją… przyjaciółkę od serca.
Co zatem skrywało serce Królowej Ludzkich Serc?
1. Nigdy nie czuła się ani kochana ani akceptowana przez swojego męża.
2. We własnych oczach zawsze była niewystarczająco dobra, gorsza, głupsza i brzydsza (!!!) od innych kobiet.
3. Niosła ludziom akceptację i czułość, jakich sama rozpaczliwie pragnęła.
W mojej ocenie właśnie to, że znała BÓL odrzucenia, niezrozumienia i braku akceptacji powodowało, że miała poteżną potrzebę uśmierzania bólu innych osób. Był to wręcz wewnętrzny przymus zdejmowania z innych ludzi ciężaru ich problemów. Ciężaru, który sama doskonale znała, bo dzwigała swój olbrzymi do ostatniego dnia swojego życia. Ośmielę się stwierdzić, że każda kobieta chorująca na bulimię, nosi w sobie mniej lub bardziej uświadomione, niewyobrażalnie wręcz ogromne pokłady poczucia winy. Poczucie winy, które sprawia, że czuje się desperacko odpowiedzialna za uczucia innych ludzi. Jest nadwyraz empatyczna. Potrafi bardzo intensywnie wczuć się w sytuację niemal każdej napotkanej istoty – człowieka, zwierzęcia, a nawet rośliny. Jest wyczulona i czujna niczym pies-ratownik, bo tak jak on i ona wiele lat była tresowana do spełniania CUDZYCH oczekiwań. Od najmłodszych lat miała być JAKAŚ. W konkretny sposób się zachowywać, wyglądać, robić to, czego życzyli sobie dorośli. Myśleć i CZUĆ to, co dorośli chcieli, by myślała i czuła. Za każdą nawet najbardziej nieśmiałą próbę sprzeciwu, która tak naprawdę była próbą bycia sobą, karano ją w okrutny sposób. “Jesteś ZŁA, bo nie robisz tego, czego chcą dorośli!!!/ Jesteś BEZNADZIEJNA, bo nie umiesz spełnić oczekiwań, jakie wobec Ciebie kierują. / Nigdy NIE będziesz WYSTARCZAJACO dobra! Nie jesteś w stanie sprostać wymaganiom dorosłych bo jesteś zbyt KIEPSKA, by to zrobić. To co robisz jest mierne, słabe, głupie! NIE ZASŁUGUJESZ NA MIŁOŚĆ!!! Nikt Cię nie pokocha, bo NIE JESTEŚ WARTA miłości.”
Takie – wybacz wulgaryzm, ale tylko on jest tu adekwatny – mniej lub bardziej uświadomione GÓWNO nosi w sobie każda CNB (chorująca na bulimię).
Dlaczego nie nazywam ich “bulimiczkami”?
Każdą osobę dotkniętą bulimią proszę, by mówiła o sobie “choruję na bulimię”. Zachęcam, aby ZUPEŁNIE zrezygnowała z formy “bulimiczka”. Nie, to nie jest zakłamywanie rzeczywistości. To jest programowanie umysłu na wyzdrowienie! Na czym to programowanie polega? Skoro na coś chorujesz, to znaczy, że MOŻESZ SIĘ Z TEGO WYLECZYĆ! Możesz być zdrowym szczęśliwym człowiekiem. Kiedy myślisz o sobie, że jesteś „tylko” osobą chorującą, Twój umysł dostaje sygnał, że musi walczyć o wyzdrowienie. I że możesz wyzdrowieć, bo CHOROBA to stan PRZEJŚCIOWY. A zatem jeśli podejmiesz odpowiednie kroki staniesz się zdrowa/zdrowy. Twój umysł dostaje sygnał, że chorobę trzeba wyleczyć = że chcesz być zdrowa/zdrowy. Najsilniejszym ludzkim instynktem jest instynkt przetrwania. Człowiek jako Istota chce być zdrowy i silny. Chce żyć. I chce być szczęśliwy. Choroba zaś to sygnał Twojej podświadomości, że życie, jakie wiedziesz nie jest takie, jakie wieść potrzebujesz, żeby być szczęśliwym.
I to jest najważniejsza rzecz, jaką chciałam, abyś wiedział/wiedziała o Księżnej Dianie – Królowej Ludzkich Serc. Była wspaniałym, absolutnie wyjątkowym, WIELKIM człowiekiem, nie przez tytuły i pieniądze, jakimi dysponowała ale przez to, jak ogromną WARTOŚĆ wnosiła w życie innych ludzi. Nie była jednak ani zdrowa ani szczęśliwa, ponieważ obdarzała miłością i akceptacją wszystkich tylko nie samą siebie. Leczyła rany innych, ale swoich zagoić nie umiała. Takie właśnie są osoby chorujące na bulimię – GŁODNE, łakome, desperacko pragnące miłości i akceptacji. Bo bulimia to w swej istocie GŁÓD MIŁOŚCI. Pamiętaj o tym proszę, kiedy na Twojej drodze stanie ktoś chorujący na tę chorobę. I bądź pewna/pewny, że jest tylko jeden skuteczny sposób by ją uleczyć. MIŁOŚĆ – bezwarunkowa, bezbrzeżna, bezgraniczna. Bo tylko Miłość leczy duszę. A kiedy zdrowa jest dusza, zdrowe staje się i ciało.
Przesyłam uściski pełne miłości.

Dodane przez

Zobacz również

2 komentarze

  • Madlen

    Brawo! To jest w punkt!

    21 czerwca 2018 at 21:19 Odpowiedz
    • adminMagda

      Dziękuję. 🙂 🙂 🙂

      27 czerwca 2018 at 18:41 Odpowiedz

    Podziel się swoją opinią :)