Recenzje pisane

“Wow Dziewczyno…
Jeszcze czytam, ale już czuję tę energię. Energię uwolnienia wszystkiego, ruszenia naprzód rydwanem mojego życia. Nie ma takiego emotikona, aby wyrazić mój podziw dla Twojej odwagi.
Skakałam ze spadochronem, jeździłam autostopem po krajach arabskich sama, nurkowałam, jeździłam na motorze po 200km/h i mnóstwo innych rzeczy. I nie wstydzę się o tym mówić i wszyscy moi znajomi mi zazdroszczą odwagi. Ale! Mam takie sprawy, o których wystarczy, że pomyslę i ogarnia mnie strach, pocę się i chcę uciekać. A Ty wychodzisz i rozwalasz swoje-moje lęki jednym pstryknięciem.
!!! Jest moc!!!”

/Maryś Pasik/


“”SCHEMATRIX W klatce ‘normalności'” Magdy Adamowskiej to jedna z najprawdziwszych książek jakie czytałam. Poruszająca dogłębnie książka o prawdzie, akceptacji i wielkiej odwadze. Odwadze, aby skoczyć w przeszłość, zobaczyć prawdę o sobie, zrozumieć ją i zaakceptować, aby móc odrobić najważniejszą lekcję w życiu i stać się wolną, szczęśliwą kobietą. “Tylko prawda Cię wyzwoli” to myśl przewodnia nie tylko tej książki ale i jej autorki. Polecam każdemu, kto nie boi się prawdy… o sobie samym.”

/Aleksandra Paszkiewicz/


“Uwielbiam osoby szczere i prawdziwe, które otwarcie mówią o swojej wewnętrznej przemianie.
Niesamowicie doceniam i szanuję ludzi, którzy chcą pomóc innym poprzez swoją wiedzę oszlifowaną życiowym doświadczeniem. Magda jesteś Aniołem.

Książka wyraźnie pokazuje, jak destrukcyjnie dziala brak akceptacji swojego ciała, doprowadzając człowieka do wszelkiego rodzaju mrocznych uzależnień. Magda doświadczyła tej ciemności i sama znalazła światło w swojej pięknej duszy. Dzieli się teraz swoim bolesnym doświadczeniem i uczy, jak wyjść z najgorszej życiowej sytuacji. Udowadnia, że można być szczęśliwym i wolnym człowiekiem.

Autorka uświadamia czytelnika, jak SAMEMU wyjść z systemu Matrixa, uodparniając się na wampiryzm energetyczny wszelkiego rodzaju religii, nieświadomego społeczeństwa, a nawet toksycznej rodziny czy znajomych.

Podkreśla za każdym razem, jak bardzo uzdrawiająca jest szczera i bezwarunkowa miłość do swojego ciała, seksualności, umysłu i duszy.

Pokazuje na własnej skórze, że radość z życia uzależniona jest tylko i wyłącznie od nas samych. To Ty jako człowiek bierzesz pełną odpowiedzialność za to, czy chcesz być szczęśliwy i wolny, czy wolisz jednak tkwić w niewolniczym systemie ograniczających schematów.

Książka uczy pracy z własnymi emocjami na bardzo głębokim poziomie. Wskazuje sposoby odpuszczania destrukcyjnej kontroli. Pomaga zrozumieć działanie niszczycielskiej zazdrość. Uczy transformować negatywne, ciemne emocje w te pozytywne, jasne, anielskie.

“SCHEMATRIX W klatce ‘normalności'” ujawnia namacalny proces działania toksycznych związków. Autorka odkrywa przed czytelnikiem wszystkie karty swoich prywatnych i bardzo intymnych doświadczeń.
Pokazuje jak wg niej powinna wyglądać naturalna relacja damsko – męska oparta na prawdzie, zaufaniu, miłości, wzajemnej pomocy, ale także samodzielności oraz wolności każdej ze stron.

To, co jednak najbardziej zafascynowało mnie w tej książce to podejście autorki do swojej seksualności.
Podkreśla ona w swojej opowieści opartej na faktach, że seksualność to nie tylko zwierzęcy bezuczuciowy seks, często używany do terapii emocjonalnej partnerów. Co więcej, to nie tylko wielokrotne orgazmy, seksualne metody i techniki czy najdziwniejsze wygibasy przypominające zaawansowane pozycje jogi.
Magda bardzo mocno sygnalizuje, że jej seksualność wyraża się poprzez bezwarunkową miłość do swojego i partnera ciała. Bez wstydu, lęku i świadomości, że jest ono złe czy brudne.
Książka akcentuje, że prawdziwy seks z partnerem to uzdrawiająca forma rozwoju zarówno na poziomie fizycznym, emocjonalnym, jak i duchowym. Dodatkowo kładzie nacisk na fakt, iż samemu należy wziąć pełną odpowiedzialność na swój osobisty rozwój seksualny, a nie oczekiwać tego od drugiej strony.

Możesz osiągnąć największą rozkosz tylko wtedy, kiedy sam sobie na to pozwolisz – to jest moje ulubione stwierdzenie z całej książki.”

/Radosław Kawalerski vel TaoMan/


“To diabelska książka. Dlaczego? Bo kiedy ją otworzysz to nic już nie będzie takie samo. Żadna Twoja wyimaginowana rzeczywistość, którą sobie skrupulatnie układałaś lub projektowałaś nie będzie miała już racji bytu. Ta książka otwiera szafę Twoich lęków, obaw i skrywanych tajemnic. Nie oszukuj się, każda z nas miewa swoje własne ograniczenia, swoje trupy w szafie, które chowa przed światem udając, że wszystko jest wspaniałe. Niestety te trupy czy lęki wcześniej czy później wypadną i to w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Więc może warto zająć się porządkami wcześniej? Magda na swoim przykładzie krok po kroku pokazuje jak sama poradziła sobie ze swoimi potworami. Jak spojrzała im w oczy i posprzątała. Oczywiście to nie było ani łatwe ani proste, ale skuteczne.

Może jesteś matką mającą swoje dzieci, może jesteś singielką poszukującą spełnienia w relacjach z mężczyznami, może jesteś młodą dziewczyną, która nie czuje siebie …. Każda z Was znajdzie coś dla siebie w książce, znajdzie ciemną skrywaną cząstkę siebie. Ale tylko od Ciebie będzie zależało co z tą wiedzą zrobisz dalej…
Jeśli jesteś matką, tym bardziej powinnaś mieć świadomość jak Twoje działania i postępowanie może wpływać na Twoje pociechy i na ich przyszłe życie. Jak Twoja niewiedza lub stereotypy w których wyrosłaś kaleczą małe istoty i nie pozwalają im być sobą. Jak brak akceptacji dla ich inności powoduje, że potem gwałcą samych siebie, poprzez dziwne relacje, nieszanowanie siebie, pozwalanie na kierowanie ich życiem, za obwinianie siebie za problemy świata.

To nie jest lekka i łatwa lektura. Autorka na pierwszych stronach ostrzega, że czytasz ją na własną odpowiedzialność. Czy Ty wiesz co to jest odpowiedzialność? Czy Ty wzięłaś odpowiedzialność za swoje życie? Może pora zrobić pierwszy krok? Niech tym krokiem będzie lektura tej książki. Dzięki niej zdobędziesz motywację do zmian w swoim życiu w relacji z sama sobą oraz otaczającymi ludźmi.”

/Kinga Bogdańska/


„(…) na wstępie chciałbym jeszcze raz Ci pogratulować wydania książki.
Od pierwszych stron czytałem ją z wielkim zainteresowaniem i w każdej wolnej chwili.
Mimo, że nie jestem kobietą i nie czuję jak kobieta, nie cierpię na żadną chorobę typu bulimia, nie jestem uzależniony w żaden sposób, czego objawy mogłyby wpływać tak mocno na moje życie, to i tak bardzo utożsamiałem się z Twoją historią.
Aż nie chce się wierzyć, jak bardzo podobnymi schematami zablokowane są nasze matki 🙂
Uważam, że jest to świetne wsparcie dla kobiet, które przeszły podobne piekło do tego, z którym Ty się uporałaś.
Twój pomysł na poradzenie sobie z demonami, których źródłem okazało się dzieciństwo, jest fenomenalny w swej prostocie. Mimo, że treść i sposób pisania skierowany jest do kobiet to nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, żeby zastanowić się nad swoim Schematrixem.
Sposób w jaki opisujesz/przyznajesz się przed sobą i przed czytelnikiem do swoich błędów jest niesamowicie inspirujący, a to w jaki sposób docierałaś do wszystkiego jest w moim odczuciu heroiczną pracą, wytrzymałością i cierpieniem wartym tego wszystkiego, do czego doszłaś.
Bardzo podobało mi się to, że nic, absolutnie nic, nie narzucasz, nie dajesz rad, nie oceniasz, nie usprawiedliwiasz się. To ogromna sztuka napisać poradnik, w którym nie ma porad 🙂
Tak mocno jak Ty byś chciała, żeby jak najwięcej kobiet to przeczytało, tak bardzo ja bym chciał, żeby jak najwięcej facetów przeczytało Twoją książkę. Z prostej przyczyny, żeby tak, jak ja zrozumieli, że nie muszą być skurwielami w domu, pod pozorami bycia wspaniałym, nieomylnym, kochającym, rozumiejącym i w ogóle wszystko naj-gościem. Dziękuję Ci za tą książkę.”

/Karol Eljasz/


“Pamiętam, jak widziałam Magdę oczami dziecka, kiedy poznałyśmy się prawie 15 (!) lat temu (nadal nie mogę w to uwierzyć, wydaje mi się, jakby to było wczoraj i wciąż mam bardzo wyraźne wspomnienia z tamtego lata). Wydawała mi się wtedy bardzo pogodną, piękną, młodą dziewczyną, bardzo wrażliwą. Siedmiolatka, którą wtedy byłam, polubiła tę zakręconą blondynkę od razu. Później na wiele lat straciłyśmy kontakt i udało nam się go odnowić w momencie, kiedy „Schematrix” był w końcowej fazie powstawania. W momencie, kiedy zaczęłam pogłębiać moje zainteresowanie książką, coraz bardziej czułam, że będzie to coś, co absolutnie MUSZĘ przeczytać. Nie myliłam się. Nie będę ukrywać, bolało. Bolało, bo przypominałam sobie krok po kroku drogę, którą i ja kroczyłam. Pokazało mi to, że wiele moich problemów nie jest tylko moimi problemami, że ja wcale nie wymyślam i nie przesadzam, jak zwykli mi mawiać inni. Pomogło mi obalić moje schematrixy, utwierdziło w przekonaniu, że droga, którą idę jest tą właściwą. Myślę, że przede wszystkim nie mogę przejmować się zdaniem innych. Poczułam lekkość, nagle bycie sobą już mnie nie martwiło, pomogło mi to przestać się spinać.
Sposób, w jaki Magda dobiera słowa, jak konstruuje swoje wypowiedzi sprawia, że książka nie jest ciężką cegłą, nie męczy przy czytaniu, czuje się, jakby czytało się pamiętnik przyjaciółki. Nie odczuwa się tego natłoku informacji, tego, że ktoś Ci w jakikolwiek sposób narzuca swoją wolę. Nie. Jest tylko, za przeproszeniem, rzyg emocjonalny. Magda wylewa swoje brudy, pokazuje nam swoje demony i udowadnia nam, czytelnikom, że nie ma takiego gówna, z którego nie można wyjść. Widzimy tutaj przemianę z zakompleksionej dziewczynki w zdrową, szczęśliwą kobietę, która włożyła ogrom pracy w to, aby być w miejscu, w którym obecnie się znajduje. Nie zapomnę mojego ostatniego spotkania z Magdą, tego luzu, który czułam przebywając z nią, uwielbiam świadomość tego, że przebywam z absolutnie szczerym człowiekiem, który mówi dokładnie to, co myśli, bez żadnej ściemy. Magda definitywnie zalicza się do takich ludzi, wiedziałam więc, że jej książka będzie taka, jak ona. Strzelałam w ciemno, że, kolokwialnie mówiąc, rozpieprzy mnie na kawałki. Tak się stało. Pomogło mi to przyznać się głośno przed samą sobą do kilku błędów, które popełniałam regularnie. Pomogło mi to w uświadczeniu się w przekonaniu, że przeszłość nie ma prawa rzutować w jakikolwiek sposób na moje życie. Jestem dumna z Magdy, że zdobyła się na odwagę, aby ujawnić swoje największe błędy, ale, jak sama to kiedyś stwierdziła: paradoks wstydu to fakt, że kiedy mówisz o tym, czego najbardziej się wstydzisz – wstyd znika sam. Zrzucasz z siebie ogromny ciężar i czujesz się lekki. Tego właśnie uczy ta książka. Dlatego, jeśli czujesz, że nosisz w sobie tajemnice, które ciążą Ci jak kamień u szyi – przeczytaj to, co Magda ma na ten temat do przekazania. Nie pożałujesz!
Madziu, teraz pragnę skierować słowa bezpośrednio do Ciebie: jesteś niesamowita, życzę Ci jak najlepiej, działaj, nie przestawaj! Idź za głosem serca, prawda nas wyzwala. Uwielbiam Twoją pozytywną energię, którą zarażasz ludzi dookoła. Wierzę, że zrobisz jeszcze niejedną rewolucję!”

/Saru Walewska/


“Właśnie przeczytałem książkę. Jest mega, ciężka, potrzebna i głęboka.
Czułem w niej prawdę (…), prawdę i zrozumienie. 🙂
Dzięki, że ją napisałaś. :)”

/Piotr Misiurek/


“Bardzo mnie wsparłaś tą książką, szczególnie w takim momencie. Podarowałaś mi w niej coś, co jest bezcennym darem: stałaś się dla mnie świadomym, empatycznym świadkiem, o którego roli pisze Alice Miller. Jestem bardzo poruszona tym, jak ta książka we mnie pracuje i wiem, że pomoże bardzo wielu osobom. Po przeczytaniu poczułam, dlaczego tak jest. Właśnie dlatego, że spotkałam świadka. Bardzo Ci dziękuję. Gdyby wszyscy psychologowie mieli podejście takie, jak Twoje, byłoby więcej zdrowych ludzi.”

/Autorka pragnie pozostać anonimowa/


“Madzię Adamowską “odkrylam” dzięki Madzi Szpilce, która rozsyłała na Facebooku prośby o finansowe wparcie wydania jej książki. Byłam już po paru sesjach z Magdą Szpilką, która pomogła mi odważyć się wywalić przede mną samą to, co mój umysł, aby przetrwać i całkiem nie sfiksować, tak skrzętnie mi całe życie tłumaczył. Tłumaczył mi, że moja mama miała prawo postępować ze mną tak, a nie inaczej, bo sama biedna miała zrytą psychikę przez mojego ojca, albo i przez babcię albo i… no nie wiem jeszcze przez co lub przez kogo… Hmm. A więc dlaczego tak kiepsko całe życie czułam się wśród ludzi? Dlaczego czułam się ciągle gorsza i próbowalam udowadniać całemu światu, że przecież mam takie czy inne zdolności, że przecież nie raz świat zewnętrzny mi to mówił. Wiedzialam, że jestem przecież warta dokładnie tyle samo co inni, a jednak… ja potrzebowałam usłyszeć to od mojej matki.
Czasami coś przebąkiwała pozytywnego na mój temat, bo obce osoby mnie przed nią często chwaliły. Ale to była dla mnie herbata po obiedzie, bo w jej glosie słyszałam zawsze nutkę zawiści, że to nie ona, tylko ja jestem adresatką tych komplementów, a ona całe życie taka biedna.
Już myśłałam, że zaakceptowałam moje dziecinstwo, aż tu nagle pojawiłą sie Magda Adamowska ze swoją ksiazką! Chłonęłam najpierw jej fimiki i urywki książki, które tam czytała i wiedziałam, że ja koniecznie tę książkę muszę mieć i to jak najprędzej! No i książka trafiła pod dach… mojej matki, bo mieszkam za granicą i książki polskojęzyczne są wysyłane z reguly tylko na terenie Polski. Starałam się odwiedzać moją mamę tak często, jak się tylko da. Robiłam to, bo tak naprawdę teskniłam za moją polska przeszłością i stale miałam też nadzieję, że moja matka choć trochę mnie uszanuje, że jej choroba ją zmieni.
No i pojechalam po książkę do mojej mamy i…. ja tę książkę pochłonęłam w 2 dni. Czytałam ją w domu, w którym przeżyłam moje dziecinstwo, no i moje żale do mojej matki popłynęły dzikim wodospadem. Wygarnęłam jej wszystko bezpośrednio. Nie chce opisywać drastycznych szczegółów, bo to raczej tekst na moją własną książkę, którą kiedyś też napiszę.
Czytając Madzię, czytalam siebie samą. Wszystko prawie się zgadzało: postać mojej mamy, jej stosunek do mnie samej, do wyglądu zewnetrznego, do jedzenia. do mężczyzn, do mojej babci i ogólnie do calego swiata. Więc jak kurczę miałam nie wybuchnąć? Chyba bym umarła na atak serca, gdyby to wszystko ze mnie nie wyszło (nie po raz pierwszy zresztą ale już ostatni).
Madzi książka pomogla mi postawić kropke nad “i” i stanąć przed prawdą taką, jaka ona byłą, a nie jaką ja chciałam ją widzieć. Madzia po prostu i zwyczajnie dodała mi takiej odwagi i siły, że ja się mojej matki w końcu po 50 latach przestałam bać! Wow! Poczułam się wspaniale, mimo iż wiedziałam, że moje kontakty z mama właściwie mają się ku końcowi. I tak też się stało. Moja mama wystraszyła się mnie na tyle, że nie chce mnie na razie widzieć, bo taka konfrontacja przerosła ją na amen. Boi się, że znowu jej coś wywalę. Choroba nie nauczyła jej pokory i w dalszym ciągu nie chce czuć się za nic odpowiedzialna.
Ja natomiast czuję się coraz lżej. Moja dusza wyzwoliła się z poczucia winy za to że moja matka urodzila mnie z nasienia jej męża oprawcy, co zresztą slyszałam odkąd tylko sięgam pamiącią. Czytając książkę przeżywałam z Madzią jej historię. Ja czułam dokładnie to samo, co ona, jakbym cofnęła się wstecz dzięki jakiemuś wehikułowi czasu. Moje ciało reagowało napięciem, moje serce się kurczyło – to była mała Ela, która była kozłem ofiarnym, aby moja matka z babką mogły sobie ulżyć w swoim własnym cierpieniu.
Musialam przeżyć moje dziecinstwo raz jeszcze, musiałam wywalić to całe kłamstwo, którym byłam całe życie karmiona (nie tylko jako dziecko) raz jeszcze, aby móc być dla siebie czysta i piękna. Moja dusza została uwolniona. To zawdzięczam silnej, dobrej, pięknej, empatycznej, niezwykle inteligentnej i utalentowanej autorce “Schematrixa”.
Madziu! Doznałaś łaski odgórnej, że tak w porę przeszłaś swój proces dojścia do siebie takiej, jaka jesteś naprawdę.. W pore zanim urodzilaś swoje dzieci. Gdybys nie odważyła się na pokazanie światu swej drogi, to przekazałabyś swoim dzieciom dokładnie to, co otrzymałaś od swojej rodziny a szczególnie matki. Ja tego szczęścia z moim starszym synkiem nie miałam, ale mój drugi syn jest już wolny od tego syfu, który w sobie kiedyś nosiłam.

Ta recenzja jest bardzo osobista, bo książka Madzi jest jak napisana moją ręką. Stale nakładają się nasze wspólne przeżycia. Jestem pewna, że to nie był przypadek, że na tę książke trafiłam w tym, a nie innym momencie mojego życia i gdyby nie ta książka, to tkwiłabym w miejscu, poddając się iluzji, że moja matka wreszcie pojmie, jak mnie skrzywdziła.
Dzięki Madzi zaakceptowalam ze byłam, jestem i będę przez moją mamę niekochana aż do jej śmierci. Dzięki temu, co opisała Magda, jestem w stanie wreszcie wybaczyć mojej matce, pomimo że ona uważa, że nie mam jej nic do wybaczenia, wręcz odwrotnie. Dzięki książce wiem, że istnieją na tym świecie takie same kobiety, jaka ja i patrząc na Magdę widzę, że można wskoczyć z powrotem na ten tor, który nasza dusza miała nam przypisany w chwili naszego poczęcia.
Z całego serca Ci dziękuję! Byłabym dumna, mając taką córkę, jak Ty!

/Elżbieta Nazar Herde/


“Nie lubię książek. Uważam, ze większość z nich jest nudna. (…)
Twoja jest inna. Wciąga i intryguje. Ode mnie jako zwolenniczki rozmów ciężko to usłyszeć. Bo książki mnie zwyczajnie nudzą. Ta jest jednak inna. Wyjątkowa 😉
(…)
Także myślę Madzia, że Twoja książka jest moim kolejnym etapem w życiu 🙂

/Autorka chce pozostać anonimowa/


Dziękuję za tę książkę. Czytałam ją zarywając noce, ale tylko wtedy mam spokój. Na pewno każdy znajdzie w niej cząstkę siebie. Zastanowi się nad swoim życiem i postępowaniem. Mnie skłoniła do tego. Przemoc jest dość powszechnym niestety tematem. Podziwiam Cię za to, że dałaś radę, że się nie poddałaś w walce o siebie i napisałaś tę książkę nie tylko, aby pomóc sobie, ale by ostrzec innych i powiedzieć im: Nie bójcie się mówić prawdy, bo prawda nas wyzwoli. Po przeczytaniu miałam chęć mocno Cię przytulić i powiedzieć dziękuję.

/Anna Rachwał/


Zbliżam się ku końcowi czytania Twojej książki i czuję, że muszę podzielić się z Tobą moimi refleksjami. Książka, a raczej jej treść jest niesamowita. Myślę, że dla każdej inteligentnej kobiety i matki może być przewodnikiem, na co w życiu trzeba zwrócić uwagę. Madziu mimo, że imponowałam Ci jako nastolatka ja też miałam mnóstwo problemów i żyłam w swoim schematrixie. Z niektórymi do dzisiaj się borykam. Myślę, że moja córka „odziedziczyła” dużo ich po mnie. W pewnym okresie mojego życia zdałam sobie sprawę, że ludzie nie żyją moim życiem i przestałam się przejmować ich opinią. To był punkt zwrotny w moim życiu. Później było już lepiej. Tak, że Twoja książka jest potrzeba dla kobiet, które gdzieś się zagubiły i walczą z demonami przeszłości, wyszukując ich w kolejnych sytuacjach, związkach, relacjach. Nie poprzestawaj na tej książce. Jesteś świetna, a to, że poświęciłaś tak wiele obnażając i pokazując najciemniejsze zakamarki swojego życia pokazuje, jak szczera jesteś w tym, co robisz dla siebie ale i dla innych kobiet. Trzymam kciuki i czekam na kolejne książki.

/Barbara Cukierska/


“Czekałam na tę książkę od czasu, kiedy natrafiłam przypadkowo na społecznościowe zajawki na jej temat. Jej treść zaintrygowala mnie wówczas, choć nie spodziewałam się, że dwa dni po jej przeczytaniu to ja będę siedzieć w odosobnieniu na kanapie i poprzez płacz procesować swoje przykryte latami emocje. Pomimo naszych różnych historii, książka Magdy pokazała mi na czym polega zapętlenie się w swoich schematach. I mimo że łatwa w przekazie, to w odbiorze może przywołać emocje, które zakopane przez lata, zaczną ‘dokuczliwie’ dawać nam o sobie znać. To taka książka, która pobudzi nas od środka. Dla odważnych jak i tych niepewnych i poszukujących siebie. Dziękuję Ci Magdo za tą inspirującą cząstkę Ciebie.”

/Ola Hauwaerts/


“Długo czekałem.
Madzia poprosiła mnie, bym nie czytał tej książki, dopóki nie wyjdzie już w druku. Dziwiłem się tej prośbie, ale ją spełniłem, dlatego mam jej lekturę na świeżo i jeszcze ją przeżywam. Korciło mnie, nie powiem, bo teczka z drukiem z domowej drukarki leżała u mnie na szafce, a miałem też wersję elektroniczną… ale się nie poddałem i przeczytałem ją dopiero teraz, gdy już można wziąć do ręki.

Jak tu nie być stronniczym?

Byłem ciekaw nie tylko tego, co ostatecznie się w książce znalazło, jak się ją będzie czytać i na ile znajdę tam coś dla siebie, ale najbardziej byłem ciekaw tego, czy będę w stanie podejść do tej książki choć trochę z dystansem bezstronnego obserwatora. W końcu napisała ją kobieta, która jest miłością mojego życia. Opisała też proces, którego byłem czasem uczestnikiem, a czasem świadkiem. Przecież nawet gdyby napisała książkę z przepisami kuchni południowoafrykańskiej, na której się nie znam, i którą się nie interesuję, to bym ją chwalił i cenił, tak jak się chwali i ceni najbliższą osobę.
Jednak już po kilkudziesięciu stronach byłem pewien – nasza relacja nie ma nic do tego, jak ważna i ciekawa to książka. Mogę w pełni powiedzieć, że gdyby napisała ją obca Madzia, moja opinia byłaby na 99% taka sama.

Ranking
Przeczytałem w życiu setki książek. Tylko kilkanaście wywarło na mnie takie wrażenie, że polecam je każdemu przy każdej możliwej okazji. Tylko te kilkanaście wpłynęły na moje życie mocno i dobitnie (choć na pewno każda miała jakiś tam, nawet maleńki, wpływ na mnie). „Schematrix” dołącza do tego grona z przytupem! Nawet przez chwilę próbowałem poukładać sobie w głowie ranking tych książek, ale jednak każda wpłynęła na mnie w inny sposób, więc po prostu ten zbiór książek, który zajmuje ex aequo 1. miejsce, został zasilony o kolejną pozycję. Już tłumaczę, dlaczego.

Wartość
Znacie to poczucie, że dużo w życiu macie, jesteście ustawieni, macie przyjaciół, pracę lub biznes, a mimo to albo nie jesteście szczęśliwi, albo jest duża dysproporcja w tym, gdzie Wam się powodzi, a gdzie nie (np. super zawodowo, ale tragicznie w związkach)?
Prawda jest taka, że jeśli nie będziecie się CZULI dobrze ze sobą i z tym, co macie, to do szczęścia ciągle Wam będzie daleko. A nie będziecie się CZULI dobrze ze sobą, jeśli będą Wami rządziły schematy (a ich złożony system to właśnie schematrix), których mimowolnie się uczymy jako dzieci. To wtedy wykształcamy reakcje na poszczególne zachowania innych ludzi, na trudności, a także nabieramy przekonań na własny temat. Jeśli Twoje przekonania z czasów dawnych są takie, że ciągle nie jesteś wystarczający/a, by zasłużyć na akceptację, miłość i pochwały, to taki schemacik będziesz odtwarzać bezwiednie tak długo, aż mu się nie przyjrzysz i go nie rozwalisz od środka. Na nic wtedy większe pieniądze, lepsze wakacje i więcej znajomych. Poczucie szczęścia nie wzrośnie nawet o milimetr.
To nie jest książka o tym, jak odnieść sukces. To książka o tym, że aby być wolnym i zdrowym człowiekiem, trzeba się odważyć wejść we własne bagno, które dyktuje nam na podświadomym poziomie, jak mamy żyć. I tylko Ty możesz to zrobić, nikt Cię w tym nie wyręczy.

Prawda
Madzia nie koloryzuje. Nazywa rzeczy, osoby i zjawiska po imieniu. Agresor to agresor. Nieważne, czy kulturowo „wypada” mówić o rodzicach czy zmarłych źle. I ja się z tym w pełni zgadzam: agresor to do k*** nędzy agresor! A przemoc to przemoc. Madzia szczerze mówi, jak była poddawana przemocy, jak się potem z tym czuła i jakim przez to człowiekiem była, ale i szczerze przyznaje się do swoich błędów. Nie robi z siebie ofiary, lecz z punktu widzenia dorosłej i odpowiedzialnej za siebie osoby pisze całą prawdę o sobie, z bolesnymi szczegółami.
Nie bez powodu. Tylko prawda o sobie pozwala na wyjście z wiecznego poczucia niedosytu, z niezdrowych relacji i z uzależnień. I tylko prawda pozwala zrozumieć, jak działamy i dlaczego znajdujemy się w tym, a nie innym miejscu. Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie są Twoje marzenia, to najpierw spójrz na siebie bez żadnej maski.
Dodatkowo, prawda wzmacnia autorytet i poczucie, że to jest przekaz, którym warto się zainteresować. Nie pisze to „osoba sukcesu”, która kreuje się na mega-gwiazdę, a prywatnie jest zupełnie innym człowiekiem, a takie „kwiatki” raz po raz wychodzą o kolejnych znanych osobach i autorach super-książek. To pisze osoba, która całym swoim trudnym życiem daje świadectwo tego, jak się z poziomu -10 staje prawdziwym wojownikiem.

Tylko dla uzależnionych i ofiar przemocy?
Nie. Książka w dużej mierze traktuje o bulimii i skutkach przemocy, ale nawet gdy ktoś nie jest uzależniony (albo mu się tak wydaje… – w końcu moja kawa to też nie jest naturalna potrzeba. Nie mogę się od niej uwolnić i to JEST uzależnienie) czy nie był poddawany agresji, powinien przeczytać tę książkę.
Niewiele bowiem osób wychowywało się w naprawdę zdrowych, bezpiecznych i ciepłych środowiskach. Co z tego, że ktoś nie doświadczał bicia, skoro doznawał chłodu emocjonalnego ze strony rodziców? Co z tego, że nie było krzyku, skoro w podświadomy sposób rodzice przekazywali mu swoje lęki?
Natomiast dla uzależnionych (nie tylko od jedzenia) to OBOWIĄZKOWA pozycja. Bo jak czytam wpisy i oglądam filmiki osoby, która rzekomo wyszła z takiego uzależnienia, a pie****i takie głupoty, które więcej krzywdy mogą wyrządzić niż pożytku, to mnie krew zalewa. „Schematrix” to STUDIUM wychodzenia z najgorszego emocjonalnego bagna. Najpierw trzeba w nie wejść, by potem z niego wyjść. Zmiana nawyków i sztuczna motywacja na niewiele się zdadzą.

Ciekawa proza
Tę książkę się po prostu świetnie czyta! Zacząłem, i nawet nie wiedziałem, kiedy się znalazłem blisko 200. strony (całość ma 320)! Lekkie pióro, cięty język, ironia oraz utrzymana logika przekazu na przestrzeni całej książki powodowały, że czytało się ją jak najlepszą powieść. Są elementy kulminacyjne, które trzymają w napięciu, są części refleksyjne, są momenty, gdy oczy otwierają się tak szeroko, że brwi lądują pod sufitem.
Całością… się wzruszyłem. Autentycznie zachwyciłem. Owszem, fakt, że napisała ją Moja Największa Inspiracja, się na pewno do tego przyczyniły. Ale i bez tego… cała ta walka, obnażenie się (nie mylić z ekshibicjonizmem – w „Schematrixie” obnażenie się ma funkcję terapeutyczno-uświadamiającą), oddanie wewnętrznemu dziecku Madzi tego, co jej się należało już dawno… To wszystko było piękne, poruszające, cudowne. Jak człowiek zobaczyłem drugiego człowieka, który tyle wycierpiał, ale się nie poddał…

Madziorek, gratuluję Ci tej książki. Wiedziałem, że będzie ważna i piękna, ale nie sądziłem, że aż tak!
Madziorek, jestem z Ciebie dumny. Wiem, jak trudna była praca nad sobą i samo pisanie. Wiem, jak mocno przeżywałaś odsłonięcie Twojego prawdziwego „ja”. I pokazałaś, że masz siłę większą i odwagę większą niż masa pozerów, którzy dużo pieprzą o sukcesach, ale z tyłu kryją swoje życiowe nieszczęście. Masz odwagę się zmierzyć z tym, że ludzie tyle o Tobie teraz wiedzą. Ale Ty, jak mało kto, masz siłę, by sobie z tym poradzić (plus masz mnie”).
Madziorek, dziękuję Ci za tę książkę! Wiesz, że sporo fragmentów było mi znanych i że wiele z tych wniosków było efektem setek godzin rozmów o sobie, o emocjach, o ludziach. I mnie nie musiałaś przekonywać do wartości tej książki, a mimo to… przekonałaś. Już podczas czytania odkryłem wiele punktów do przepracowania u siebie, mimo że nasze historie się tak różnią. Pokazałaś mi też swoim przykładem, że warto zdjąć maskę do końca. Dziękuję!

Madziorek, wiem, że ta książka zmieni świat. Jest potrzebna światu i tym wszystkim, którzy czują winę za to, że byli ofiarami przemocy, popieprzonych norm społecznych i religijnych, którzy mają poczucie, że są wiecznie niewystarczający. „Ma krzyczeć głosem tych, którym głos odebrano. Ma płakać łzami milionów dzieci poddawanych przemocy. Ma piec wstydem milionów uzależnionych kobiet i mężczyzn, potępianych i wyśmiewanych przez ‘normalne’ społeczeństwo. I ma ich wszystkich przytulić z całą czułością, jaka się zawiera w słowie: ROZUMIEM.” – jak napisałaś.

Jesteś wielka. Jesteś niepowtarzalna. Jesteś niezastąpiona.
Tak jak Twoja książka.”

/Bartosz Liberski/


“Książkę Magdy Adamowskiej przeczytałam w kilka dni. Czyta się ją “lekko”, choć treści w niej zawarte są drastyczne. Może być źródłem informacji dla osób zmagajacych się z bulimią i innymi zaburzeniami żywienia. Magda opisuje prawdziwe zdarzenia z jej życia i to jak one wpłyneły na jakość i intensywność relacji. Polecam SCHEMATRIX.”

/Justyna/


“Książkę ,,Schematrix” Magdy Adamowskiej przeczytałam w wieku 19 lat. Z racji tego, że autorka nosi ze sobą o wiele większy bagaż doświadczeń, lektura była dla mnie momentami  emocjonalnie trudna do ,,przetrawienia”. . Podczas lektury często płakałam, uśmiechałam się, oraz potakiwałam głową ze zrozumieniem.
To dzieło literackie trafiło do mnie w najbardziej odpowiednim momencie mojego życia. Samo czytanie mogę określic jako podróż, którą miałam przyjemność przebyć z autorką. Dlatego chciałabym jej podziękować autorce za to, że obnażyła najbardziej wstydliwe zakamarki swojego ówczesnego życia, oraz pokazała, jak uporać się z konsekwencjami przytłaczającej tafli emocjonalnych problemów. Dziękuję Madziu, że swoim przykładem dałaś przyzwolenie do popełniania błędów sobie i innym.
Polecam z całego serca.”

/Roksana Wiankowska/


Recenzja Ezo Oneir – artystki, blogerki, pisarki i fotografika w jednej osobie.
https://sesjezdjeciowezklimatem.blogspot.com/2017/11/schematrix-w-klatce-normalnosci.html


Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

https://magdaadamowska.pl/category/blog/

https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.