Tagi

emocje

  • Blog

    DZIKOŚĆ (MOJEJ) DUSZY

    Dzikość duszy wpis blogowy

    Odkąd pamięta czuła się wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju i zupełnie INNA niż cała reszta świata.

    Uwielbiała spędzać czas sama ze sobą.

    Wśród przyrody czuła się jak w domu.

    Przestrzeń. WOLNOŚĆ. Wiatr we włosach. I ten nieuchwytny zapach słońca i powietrza na skórze.

    Uwielbiała lato. Czas sianokosów i obfitość sezonowych owoców. Do dziś pamięta obłędny smak przypalonych w ognisku ziemniaków i grzybów przypiekanych na blaszanej patelni.

    Pływanie w dzikich, rzecznych zatoczkach było dla niej rozkoszą. Czuła wtedy, że ona, jej ciało i wszystko wokół stanowią jedność. W tej magicznej chwili nie potrzebowała absolutnie nic więcej do pełni szczęścia.

    Kochała zwierzaki. Miała poczucie, że rozumieją, o czym do nich mówi.

    Ludzie w jej życiu stanowili… publiczność. Potrzebowała tylko, żeby byli. Żeby patrzyli, słuchali i cieszyli się jej twórczością i chwilową obecnością. Potrzebowała ich tylko na jakiś czas. Żeby się podzielić kawałeczkiem swojego magicznego świata. Ale nie chciała go nikomu oddawać, bo to był TYLKO JEJ ŚWIAT.

    Uważała, że ludzie powinni to rozumieć i akceptować, że ona jest TYLKO SWOJA. Że przychodzi i odchodzi kiedy chce.

    Uważała, że jej magia jest zbyt cenna i zbyt unikatowa, by mógł jej dotknąć byle kto.

    Ludzie nigdy jej nie rozumieli tak, jak potrzebowała być rozumiana. Zawsze chcieli więcej niż ona chciała dać. Chcieli być bliżej i “ważniej” niż mogła im na to pozwolić.

    Kilka razy próbowała wpuścić kogoś W-ażnego bliżej swojego magicznego świata, niż pozwalały na to dekrety jej duszy, ale zawsze kończyło się to źle dla niej i dla tego kogoś.

    Widzisz są na świecie Dusze, dla których WOLNOŚĆ jest jedynym i niezastąpionym DOMEM.

    Są Dusze, które by móc powiedzieć “tak”, najpierw muszą postawić kategoryczne “nie”.

    Są Dusze, których najważniejszą rolą jej bycie magicznymi i magnetycznymi.

    Ich przeznaczeniem jest doświadczanie cudu życia. Zachłannie i niepowstrzymanie. Całą powierzchnią swojego istnienia.

    Kiedy spotkasz taką Duszę – nie próbuj jej zawłaszczać ani zatrzymywać przy sobie. Nie ma takiego zaklęcia, które uczyni ją nie-sobą.

    Nie zakładaj jej kagańca zobowiązań i deklaracji.

    Nie próbuj wyregulować jej wielokątnej tożsamości.

    Nie próbuj szukać dla niej definicji.

    Ta Dusza jest jak wiatr – w zamknięciu umiera.

    Nie pochwycisz jej, bo schwytana roztapia się w nicość.

    Jeśli dane Ci będzie dotknąć jej magii – chłoń każdą nanosekundę jej obecności.

    Niech jej niepowtarzalna energia Cię nakarmi i wzMOCni.

    Podziękuj za piękno i dobro, którym Cię ubogaciła.

    Zachowaj w sercu nektar jej życzliwości.

    A potem pozwól jej odejść tam, gdzie WOLNOŚĆ, tam gdzie jej jedyny DOM.

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

    Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

    https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

    oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

    Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.

  • Blog

    BOTOX UMYSŁU

    Botoks, botox, botoks przekonań, botox myśli, botox schematów

    Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.

    /Albert Einstein/

    Od wielu miesięcy mam taki rytuał, że łączę przyjemne z pożytecznym, a dokładniej: trening z oglądaniem filmów. Film se leci, a ja kicam. Kocham ten czas, bo to jeden z moich ulubionych relaksów. Niedawno coś mnie wzięło na “Botoks”, Patryka Vegi. A – myślę sobie – podobno jest o silnych kobietach, to będę mieć inspirację. No i faktycznie – film podziałał! Rzekłabym: zbotoksował mnie emocjonalnie! 😉 🙂 🙂

    Nie, nie będzie to recenzja produkcji reżyserskiej. Szkoda mi na to czasu. Chcę Wam opowiedzieć, jakie wnioski dotyczące mojego życia przyszły do mnie po obejrzeniu tego… obrazu.

    Film od pierwszych sekund “wali po emocjach” tak intensywnie, że człowiek najpierw robi kilka głębszych wdechów, a potem… odłącza czucie. I tylko na tym – jak by to określił Peter Levin (facet od leczenia traum) – czuciowym zamrożeniu, jest w stanie obejrzeć film do końca. I ja to właśnie zrobiłam. Patrzyłam na drastyczne sceny porodów, rozcinania ciał i embrionów konających, wiele godzin po zabiegu aborcji, w metalowych miskach. Słyszałam, jak absurdalnie beznamiętnym głosem aktorzy grający lekarzy, mówili o cierpieniu i śmierci. Moje zmysły pracowały prawidłowo, ale od względem emocjonalnym nastąpił paraliż, raz po raz przeplatany wybuchami histerycznego śmiechu.

    Dziś po krótkiej rozmowie z moim partnerem, który stwierdził, że dla niego film – do tego stopnia przesycony cierpieniem i patologią – jest po prostu groteskowy, spłynęła na mnie cholernie ważna świadomość. Zrozumiałam, że część czytelników może w taki sposób przeżyć moją książkę! Że niektórych ludzi, dramatyczne fakty z mojego dzieciństwa, mogą porazić tak mocno, jak mnie sceny zabiegów chirurgicznych. Uświadomiłam sobie też, a właściwie przypomniałam, że ten mechanizm obronny jest dla nas ludzi zupełnie naturalny. Odcięcie się od emocji – jak pisze wspomniany wyżej Levin – “wydaje się najlepszym sposobem, by wytrzymać coś, czego teoretycznie wytrzymać się nie da: atak lwa, gwałt, cięcie skalpelem przez chirurga.”

    I owszem na ten konkretny moment, w którym doświadczamy cierpienia (czynnie lub biernie czyli np. jako widz/czytelnik) takie znieczulenie chroni nas przed bólem. Ale jeśli pozostaniemy w stanie tego emocjonalnego zamrożenia na dłużej, prędzej czy później da nam… boleśnie o sobie znać.

    Możesz sięgnąć po moją książkę, jak ja po film Vegi – z ciekawości, dla rozrywki, trochę bezrefleksyjnie. Możesz – jak ja w przypadku “Botoksu” – zlekceważyć informacje o ładunku emocjonalnym zawartych tam treści. I możesz ją przeczytać jak jedną z wielu smutnych historii. A na czas czytania – odciąć czucie. Tylko wiesz co? Emocje to energia biologiczna. I – znowu posłużę się cytatem z Levina – “To jaki mamy dostęp do tej energii i jak ją integrujemy, określa, czy nadal będziemy zastygnięci i przytłumieni, czy wyjdziemy z tego stanu.”.

    Wiedza, którą zdobywasz – w tym ta z mojej książki – może po Tobie spłynąć, przygnieść Cię albo stratować. Może Cię też nakarmić i wzmocnić. Tylko Ty decydujesz, co z nią zrobisz. Z wiedzą o emocjach jest trochę jak z gorącą zupą. Możesz się wkurzać, że parzy, możesz ją wylać albo w ogóle nie próbować. Ale możesz też zjadać ją powoli, tak, żeby przy każdym nabieraniu na łyżkę, studzić ją do optymalnej dla Ciebie temperatury. Dzięki temu – bez trudnych do zniesienia konsekwencji – stopniowo dostarczysz sobie pożywnych składników. Więcej! Będziesz się delektować najlepszym – bo nieprzytłumionym wysoką temperaturą – smakiem.

    Jeśli więc zastanawiasz się nad wejściem w proces odzyskiwania siebie i pracy z emocjami – proponuję, żebyś najpierw zastanowiła/ zastanowił się czy jesteś gotowa/gotowy otworzyć się na odczuwanie. Ze wszystkimi tego  konsekwencjami. Bowiem “nie da się uleczyć czegoś, czego się nie poczuje.”. Podobnie jak nie da się nakarmić kogoś,  kto nie otworzy ust, by przyjąć pożywienie.

    Przytulam i życzę odwagi i otwartości na czucie.

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

    Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

    https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

    oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

    Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.

  • Blog

    SEKSUALNA NIEBEZPIECZNA czyli JAK ROZWALIŁAM KOLEJNY PASKUDNY SCHEMAT

    Kobieta seksualna, kobiecość, seksualność kobiety

    “To czego się najbardziej boimy to wskazówka o tym, gdzie leży największy skarb naszej duszy. Lęki są strażnikami broniącymi wejścia do jaskini ze skarbem.”
    /Cytat z blog’a Moonsetstory – Astrologia pełni/

    Niedawno zrobiłam nagranie o tym, że nie da się dokonać zmiany na lepsze, jeśli człowiek nie przyzna się przed samym sobą, że ma problem i na czym konkretnie ten problem polega. Tym wpisem chcę Wam pokazać, jak niesamowicie skutecznie działa ta metoda w moim życiu. I jakie “czary” się dzieją, gdy człowiek daje sobie pozwolenie na wsłuchanie się w swoją prawdę. Schemat, który tu opiszę był cholernie złożony i trawił mnie przez wiele lat. Rozbrojenie go zajęło mi kilka miesięcy.

    Odkąd rozesłałam książki do osób, które wsparły zbiórkę na jej wydanie… spora część mnie zaczęła się zapadać w mrok. Wykonałam zadanie – doprowadziłam do ucieleśnienia mojego “dziecka”. Kilkunastomiesięczna batalia – o zapewnienie sobie warunków do tego, by mogło powstać, by przybrało konkretną formę oraz by trafiło do czekających na nie odbiorców – wyczerpała mnie w stopniu zatrważającym. Na wiele tygodni opadłam z sił. Straciłam też ogromną część mojej MOCy, kobiecej mocy. Długo docierałam do świadomości, gdzie swoje źródło miało to osłabienie.

    Kiedy zaczynałam pisać książkę kibicowało mi sporo znajomych kobiet. Zachęcały mnie i motywowały do pracy nad treściami, które pierwotnie miały dotyczyć tylko zaburzeń odżywiania. I wszystko było pięknie do… lipca 2017 roku, kiedy to bezczelna Adamowska otworzyła puszkę Pandory. Puszkę z najbardziej palącym kobiecym wstydem – wstydem bycia człowiekiem płci żeńskiej. Wstydem posiadania ciała podlegającego – niezmiennym i nieubłaganym – prawom natury. Ciała, które odczuwa czysto zwierzęce popędy i którego każda komórka przechowuje pamięć przeszłych doświadczeń. Ciała, które od pierwszych chwil swojego istnienia – uczy się jak ma być traktowane. Ciała tak często zniewalanego pułapkami umysłu.

    W swojej naiwności wierzyłam, że kobiety (zwłaszcza te, które pierwotnie mi kibicowały) będą mnie wspierać w propagowaniu wiedzy o tym, jak te pułapki rozbrajać. Że będą się chciały nauczyć miłości i akceptacji do swojej kobiecej cielesności. Że będą czerpać z mojej wiedzy garściami. Rzeczywistość okazała się mniej różowa niż moje nadzieje. Wraz z doświadczeniami kolejnych miesięcy, przytłaczająco i boleśnie krzepło we mnie przekonanie, że dla pewnej – niestety licznej – grupy kobiet, moja wiedza i ekstremalna szczerość są po prostu… nie do zniesienia. I że dla tych kobiet zawsze będę… trędowata. Niczym chodzący wrzód, albo jak baner z napisem: “Nie patrz tam, bo nie daj Boże zobaczysz swoje błędy! Nie słuchaj, bo jeszcze się okaże, że to Cię dotyczy! Nie dotykaj, bo to obudzi BÓL. A ból może Cię powalić. I będziesz musiała się wysilić, żeby wstać.”

    Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że to tylko moje filtry. Że patrzę na opisane wyżej kobiety przez pryzmat mojej trudnej relacji z matką. Ostatnie miesiące pokazały mi dobitnie, że ich dezaprobata łamana na wrogość wobec mnie, nie jest jedynie moim wyobrażeniem, lecz faktem.
    Wiesz co niemal zawsze okazywało się w moich interakcjach z kobietami punktem zapalnym? Moja – szeroko pojęta – seksualność. To jaki mam sposób ekspresji swojej płciowości. Jaką energię emituję. Jak się poruszam, jak wyglądam, jak mówię. I – co znamienne – jak reagują na mnie mężczyźni. Gdy dochodzi do tego wiedza o tym, że pracowałam jako prostytutka – niektóre kobiety nawet nie próbują ukryć swojej odrazy do mnie. W pewnej dziennikarce moja postać wzbudziła tak potężne emocje, że podczas rozmowy ze mną omal nie zwymiotowała. (Może kiedyś o tym opowiem). Niedawno podczas mojego wystąpienia, gdy powiedziałam, że wykonywałam najstarszy zawód świata, po sali przebiegł skrytojadowity szmer. Chwilę później usłyszałam szept młodej kobiety: “Chyba dziwka”. Zakuło, przyznaję. I skurczyłam się dość mocno pod naporem energii zawstydzenia i pogardy, jaką emitowali odbiorcy. Kobiety bardzo skrupulatnie unikały – nawet wzrokowego – kontaktu ze mną. Gdyby nie obecność jednej bliskiej mi osoby, chyba bym się tam popłakała z bezsilności, upokorzenia i rozgoryczenia. A tak wytrzymałam do końca spotkania. Potem chyba z pół godziny ryczałam w hotelowej toalecie.

    Ale nie byłabym sobą, gdybym i na tym bólu nie urosła. A urosłam, bo pozwoliłam sobie go poczuć całą sobą. Efekt? PRZEŁOM. Tak uwalniający, jak niespodziewany. Dwa dni po wspomnianym zdarzeniu – ubrana w jedną z ulubionych sukienek i ukochane niebieskie szpilki – wyszłam na spotkanie z przyjacielem. Wyczekiwałam tego spotkania z ogromną radością, bo uwielbiam nasze nasiadówki o smaku whisky z truskawkami. Wychodziłam z domu w doskonałym nastroju. Szłam wolno, delektując się cudowną pogodą. Moje ciało (zwłaszcza jego środkowa część 😉 kołysało się miarowo i spokojnie. Mimo dziesięciocentymetrowych obcasów, bardzo wyraźniej czułam łączność z podłożem. Nic nie zapowiadało tego, co stało się chwilę później. Nagle poczułam na sobie wzrok siedzących na ławce kobiet. Był surowy, zimny i kolczasty. Powietrze zawibrowało od kąśliwych uśmieszków. Miały tę samą częstotliwość, co pomruki we wspomnianej wcześniej sali. I wtedy – delikatnie niczym szelest skrzydeł Aniołów – spłynęła na mnie MOC. Moc mojej przebudzonej Kobiecości. Moc, której przez długie miesiące za nic w świecie, nie potrafiłam (re)aktywować.
    Spojrzałam na każdą z tych kobiet. Prosto w oczy. Z całą śmiałością i dumą, jakie się zawierają w słowie samoakceptacja. Stałam prosta jak trzon łuku. Przenikając je wzrokiem ostrym niczym grot strzały. Stałam osadzona jak drzewo. Niewzruszona, a nawet wyniosła. Żadna – nawet przez kilka sekund – nie utrzymała mojego spojrzenia. To było jedno z najpiękniejszych zwycięstw, jakie odniosłam. Poczułam, że absolutnie, bezapelacyjnie pokonałam ten Strach. Strach przed agresją kobiet. Agresją tuczoną zawiścią i podlewaną kompleksami. Agresją, która wyrasta na glebie samotnej, smutnej bezradności. Agresją, tak dojmująco tożsamą z tą, którą tętniła postać mojej matki. Pierwszy raz w życiu poczułam, że ją pokonałam. Totalnie. Jej władza nade mną rozpłynęła się jak poranna mgła rozmywa się w słońcu. Po moim ciele rozlał się ciepły, jasny, miękki SPOKÓJ. Jeśli to nie był CUD to nie wiem, co nim jest.

    Wraz z tym spokojem przyszła pewność – jestem już gotowa. Gotowa na kolejny etap mojej drogi. Gotowa na to, by wyznaczać granice swojej autonomii jeszcze wyraźniej i by pilnować ich z całą stanowczością i walecznością, jakie dane mi było wypracować. Oraz by uczyć kobiety, które zechcą po tę naukę sięgnąć, jak to robić. Jak walczyć o swoją Prawdę. Jak wypracować w sobie zgodę na bycie człowiekiem płci żeńskiej. Jak pokochać swoje kobiece ciało. Jak słuchać, by słyszeć własne serce. Tak – jestem najgłębiej jak to możliwe – przekonana, że zgoda na siebie to najważniejszy klucz do szczęścia. A ja chcę być szczęśliwa. Nawet jeśli mój sposób bycia będzie wzbudzać skrajnie trudne emocje. Nawet jeśli – dla jakiejś grupy kobiet – zawsze będę tylko byłą dziwką. Nawet jeśli będą patrzyły na mnie z – równie silną jak ta, którą “częstowała” mnie matka – pogardą.

    Cóż… Życie to sztuka wyboru. Ja wybieram siebie. Siebie, która tańczy na ulicach, przytula nieznajomych i mówi wprost o skutkach przemocy. Siebie, która równie mocno jak brokuły i szparagi lubi lody i wino. Siebie, która bywa domowym trollem w starych dresiorach i ultra seksowną kocicą, której taniec hipnotyzuje. Wybieram siebie niestandardową, odmienną i przedziwną. Tę, w ramionach której można się schować i tę, której wrzask rozdziera powietrze. Tę, która płacze i śmieje się tak głośno i długo jak potrzebuje. Tę, która oprócz fizycznych cycków, ma emocjonalne jaja vel odwagę, by żyć po swojemu i dla siebie. I tę, która – choć oczami wyobraźni widzi zdegustowane miny moralistek – będzie śmiało i konsekwentnie iść własną drogą. Tak mi dopomóż moje serce i Dobre Dusze, których coraz więcej wokół mnie.

    PS Ten tekst jest dla mnie absolutnie PRZEŁOMOWY, bo zamyka stare i otwiera NOWE przestrzenie mojej świadomości.

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

    Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

    https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

    oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

    Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.

    Dodane przez
  • Blog

    NAJWAŻNIEJSZA DECYZJA W ŻYCIU czyli KIEDY MUSISZ WYBIERAĆ MIĘDZY SOBĄ A RESZTĄ ŚWIATA

    Postaw siebie na pierwszym miejscu

    “Zamykam drzwi mojego domu nie dlatego, że nienawidzę tego, co jest na zewnątrz, ale dlatego, że kocham to, co jest w środku.” /Zasłyszane/

    Rok 2017 był dla mnie rokiem wychodzenia z bezpiecznej przystani do świata innych ludzi. Obnażyłam się w stopniu, który sporo osób uznało za ekshibicjonistyczny. I o ile ani przez sekundę nie żałowałam tego kroku, o tyle niektóre jego konsekwencje wciąż są dla mnie duuuużym wyzwaniem.

    Kiedy wiele miesięcy temu słuchałam nagrań o zdrowym stawianiu granic i dbałości o własne potrzeby, kiwałam głową na znak poparcia dla takowej postawy. Ooo jak ja się z nią zgadzałam! Jak ja uważałam tak samo! Więcej! Z jakim zapałem wygłaszałam niemal identyczne “postulaty” o tym, jak to warto stawiać na siebie i o siebie walczyć. Zapisuję te zdania i czuję znajomy skurcz. To mrowiejący wstyd i skwierczące zażenowanie. Nie. Nie toksyczne. Te zdrowe. Te które są strażnikami pokory i dystansu do siebie. Skąd one u mnie? Hmm… Znowu zrobię emocjonalny striptiz. No cóż, taka moja natura – uwielbiam swoją nagość. Zarówno cielesną jak i duchową.

    Niedawno zdarzyła mi się sytuacja, po której uzmysłowiłam sobie, że nie potrafię wspomnianych wyżej granic stawiać tak stanowczo, jak bym chciała. I że często – w zetknięciu z oczekiwaniami ludzi lub moimi fantazjami na ich temat – odpuszczałam własne dobro na rzecz komfortu innych. Zwłaszcza tych, którzy są dla mnie mili i/ lub których lubię. Tym tekstem postanawiam się rozprawić z moim schematem ratowania świata kosztem siebie. Bo w tym świecie, realnych zmian na lepsze dokonują tylko jednostki, które umieją dać miłość i wsparcie przede wszystkim sobie. Jednostki, które zanim zaczną ratować świat… ratują same siebie.

    No to jedziesz Adamowska! Kto ma zrozumieć, ten zrozumie. Komu z Tobą nie po drodze – niech będzie zdrowy i szczęśliwy w swojej podróży.

    Człowieku, który to przeczytasz! Może poznałeś mnie wiele lat temu, a może migam Ci tylko w postach na Facebooku. Może zamieniliśmy ze sobą kilka wirtualnych zdań, a może przegadaliśmy wiele godzin. Może patrzyłeś na mnie z zachwytem, a może obudziłam Twoje demony. Może wsparło Cię to co robię, a może wkurwił mój sposób bycia. Może mnie czujesz pod skórą, a może na dźwięk mojego głosu skóra Ci cierpnie. Może zechcesz zrozumieć moją historię, a może odwrócisz od niej oczy z obrzydzeniem. Cokolwiek zrobisz, jakkolwiek się wobec mnie zachowasz, gdziekolwiek poprowadzi Cię Twoja prawda – JA WYBIERAM SIEBIE.

    Wybieram być dla siebie najważniejsza. Wybieram stać za sobą murem. Wybieram chronić dom mego serca i pielęgnować świątynię mojej duszy. Wybieram spokój i uśmiech dziecka, co we mnie prosi o przytulenie. WYBIERAM najpierw i na zawsze kochać SIEBIE.

    Niech moja prawda mówi głośno i wyraźnie z jednoczesnym poszanowaniem Twojej niepodległości. Niech się niesie w świat lekko i życzliwie. A gdy będzie osiadała na glebie Twoich przekonań, niech zaowocuje dobrem, które Cię nakarmi. Pamiętaj proszę, że nasze prawdy mogą się różnić pięknie i budująco. I że człowiek człowiekowi może być przestrzenią akceptacji.

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

    Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

    https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

    oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

    Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.

    Dodane przez