Tagi

jak być szczęśliwym?

  • Blog

    DZIKOŚĆ (MOJEJ) DUSZY

    wpis blogowy blog autorka dobra książka

    Odkąd pamięta czuła się wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju i zupełnie INNA niż cała reszta świata.

    Uwielbiała spędzać czas sama ze sobą.

    Wśród przyrody czuła się jak w domu.

    Przestrzeń. WOLNOŚĆ. Wiatr we włosach. I ten nieuchwytny zapach słońca i powietrza na skórze.

    Uwielbiała lato. Czas sianokosów i obfitość sezonowych owoców. Do dziś pamięta obłędny smak przypalonych w ognisku ziemniaków i grzybów przypiekanych na blaszanej patelni.

    Pływanie w dzikich, rzecznych zatoczkach było dla niej rozkoszą. Czuła wtedy, że ona, jej ciało i wszystko wokół stanowią jedność. W tej magicznej chwili nie potrzebowała absolutnie nic więcej do pełni szczęścia.

    Kochała zwierzaki. Miała poczucie, że rozumieją, o czym do nich mówi.

    Ludzie w jej życiu stanowili… publiczność. Potrzebowała tylko, żeby byli. Żeby patrzyli, słuchali i cieszyli się jej twórczością i chwilową obecnością. Potrzebowała ich tylko na jakiś czas. Żeby się podzielić kawałeczkiem swojego magicznego świata. Ale nie chciała go nikomu oddawać, bo to był TYLKO JEJ ŚWIAT.

    Uważała, że ludzie powinni to rozumieć i akceptować, że ona jest TYLKO SWOJA. Że przychodzi i odchodzi kiedy chce.

    Uważała, że jej magia jest zbyt cenna i zbyt unikatowa, by mógł jej dotknąć byle kto.

    Ludzie nigdy jej nie rozumieli tak, jak potrzebowała być rozumiana. Zawsze chcieli więcej niż ona chciała dać. Chcieli być bliżej i “ważniej” niż mogła im na to pozwolić.

    Kilka razy próbowała wpuścić kogoś W-ażnego bliżej swojego magicznego świata, niż pozwalały na to dekrety jej duszy, ale zawsze kończyło się to źle dla niej i dla tego kogoś.

    Widzisz są na świecie Dusze, dla których WOLNOŚĆ jest jedynym i niezastąpionym DOMEM.

    Są Dusze, które by móc powiedzieć “tak”, najpierw muszą postawić kategoryczne “nie”.

    Są Dusze, których najważniejszą rolą jej bycie magicznymi i magnetycznymi.

    Ich przeznaczeniem jest doświadczanie cudu życia. Zachłannie i niepowstrzymanie. Całą powierzchnią swojego istnienia.

    Kiedy spotkasz taką Duszę – nie próbuj jej zawłaszczać ani zatrzymywać przy sobie. Nie ma takiego zaklęcia, które uczyni ją nie-sobą.

    Nie zakładaj jej kagańca zobowiązań i deklaracji.

    Nie próbuj wyregulować jej wielokątnej tożsamości.

    Nie próbuj szukać dla niej definicji.

    Ta Dusza jest jak wiatr – w zamknięciu umiera.

    Nie pochwycisz jej, bo schwytana roztapia się w nicość.

    Jeśli dane Ci będzie dotknąć jej magii – chłoń każdą nanosekundę jej obecności.

    Niech jej niepowtarzalna energia Cię nakarmi i wzMOCni.

    Podziękuj za piękno i dobro, którym Cię ubogaciła.

    Zachowaj w sercu nektar jej życzliwości.

    A potem pozwól jej odejść tam, gdzie WOLNOŚĆ, tam gdzie jej jedyny DOM.

     

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’: https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Zapraszam Cię także do przeczytania innych moich tekstów: https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    Zapraszam na fanpage: https://www.facebook.com/Magda-Adamowska-Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    Nie walcz ze sobą. WALCZ O SIEBIE, bo CZŁOWIEK JEST DO KOCHANIA.

  • Blog

    DZIŚ SĄ MOJE 34-TE URODZINY. OSTATNIE i PIERWSZE.

    Magda Adamowska Schematrix

    “Nigdy nie zamkniesz swojego serca. To z jego otwartości płynie Twoja wrażliwość i Twoja Siła. Wchodząc w swoje najmroczniejsze rejony, otwierasz je na działanie Światła i od tego momentu następuje wymiana. Otwierając się na działanie Mocy w Tobie, wspierasz tę Moc i pozwalasz jej wyrażać się coraz to pełniej. Poczułam, jak czysta energia-misja, którą ucieleśniasz i wprowadzasz w życie wypełnia Twoje ciało i wypływa z niego, by nieodwracalnie zmieniać ludzkie życia. Dając sobie, dajesz światu.

    Obraz ze zdjęcia oraz tekst w cytacie są intuicyjnym portretem mojej duszy wykonanym przez Sylwię Kuleszę, której z całego mojego Adamowskiego serca DZIĘKUJĘ za ten – bezapelacyjnie najpiękniejszy – prezent, jaki w życiu dostałam.

    Dziś – 23 lipca 2018 roku kończę 34 lata. Od kilku dni osiada we mnie niezachwiana pewność – to są moje ostatnie urodziny w starym i pierwsze w NOWYM życiu. Taki dzień-portal między przeszłością, którą zostawiam za sobą , a przyszłością, na którą OTWIERAM serce i umysł. Urodziny absolutnie magiczne jak moja cyfra urodzenie czyli 7 ((34- 3+4= 7).
    I jak to ja – zrobiłam sobie takie giga podsumowanie swojej dotychczasowej egzystencji. A że 7 symbolizuje pełnię, całość oraz związek czasu i przestrzeni porównałam siebie z teraz do siebie sprzed 7 lat. Oto jakie wnioski mi się objawiły. Owocnej lektury!

    Magda, 27 lat. Chodząca elegancja. Nie wychodzi z domu bez makijażu i szpilek. Dla otoczenia czarująca, uczynna, przedsiębiorcza kobieta. Zdaje się,  że ze wszystkim radzi sobie koncertowo. Problem do rozwiązania? Magda jest bardziej czuła od poduchy! Pieniądze do pożyczenia? Magda wyczaruje. Piesek do przygarnięcia? Schronisko pod wezwaniem Matki Boskiej litościwej czynne 24/7. Aż trudno sobie wyobrazić, żeby Magdy nie lubić. To przecież taki wspaniały człowiek. A jednak – jest osoba, która Magdy nie znosi. Nie cierpi jej tak mocno, jak tylko można sobie wyobrazić. Kiedy na nią patrzy – czuje wstręt. Kiedy o niej myśli – w ciele wibruje jej pogarda.
    Widzisz, to co Magda pokazuje na zewnątrz, nijak się ma do tego, kim jest naprawdę. Magda, którą widzi świat to chodząca iluzja. Człowiek-awatar. Człowiek-eksponat. Człowiek-baner z napisem “emocjonalna impotencja – podchodzisz na własną (nie)odpowiedzialność”. Magda nigdy się nie przyzna, że pod maską uroczej, zaradnej, pachnącej feromonami pomiesznymi z perfumą od Chanel kobiety… kuli się malutka dziewczynka. Porażająco smutna, zdruzgotana, złamana w pół jak trzcina dziewczynka, która nigdy nie doświadczyła nawet muśnięcia akceptacji i miłości. Magda nigdy się nie przyzna, że nienawidzi tej dziewczynki. Nie cierpi jej jak najgorszego wroga. A tymczasem ta dziewczynka żyje w jej umyśle. Ta dziewczynka jest… jej ciałem.

    Magda 34 lata. Chodzący rozgardiasz. Jej ulubiona sukienka ma ponad 5 lat. Dawno wyblakła od prania i prześwituje tak, że widać pod nią nagie ciało. Magda czuje się w niej wolna i swobodna tak bardzo, że nie oddałaby jej za żadną kreację od paryskiego projektanta. Magda lubi ludzi. Jest im życzliwa i daje na wstępie spory kredyt zaufania. Ale kiedy czuje, że ktoś chce wziąć od niej więcej niż ona chce dać – stawia wyraźne granice. Bierze pełną odpowiedzialność za swoje życie. Pomaga innym w nauce tej – tak pięknej, jak trudnej – sztuki. Uczy się coraz bardziej i bardziej kochać i stawiać siebie na pierwszym miejscu. Są ludzie, którzy Magdy nie znoszą i ostro ją krytykują. Są i tacy, którzy nie umieją określić, jakie emocje Magda w nich budzi. Do wszystkich tych osób Magda podchodzi tak samo – bierze od nich to, co ją karmi, a resztę wypuszcza w emocjonalny niebyt. Już od dawna rozumie, że to ona jest siłą sprawczą swojego życia. I to ona decyduje z kim, kiedy, jak i gdzie będzie doświadczać cudu swojego życia.
    To co Magda pokazuje na zewnątrz jest idealnym odbiciem jej najprawdziwszej natury. Magda to człowiek-emocja. Człowiek-wiatr. Człowiek-niekompromis. Magda słucha tylko swojego serca. Zawsze się przyznaje do tego kim naprawdę jest, bo czuje, że najlepsza ona, to ona najprawdziwsza. Nie nosi maski, bo kocha swoją prawdziwą twarz najbardziej ze wszystkich twarzy na świecie. I przyznaje otwarcie, że od dłuuuugiego czasu systematycznie i konsekwentnie buduje relację z dziewczynką, która żyje w jej umyśle i która jest jej ciałem.

    Pierwsza Magda to ruina człowieka. Druga Magda to człowiek, który wyrósł na ruinach.
    Jaka jest główna różnica między tymi kobietami? Ta druga się nie poddała. Nie odpuściła. Walczyła jak lwica o pokarm dla swoich dzieci. Jak ptak o możliwość latania. Jak P-rzyjaciel o P-rzyjaciela. Ból tysiące razu rozrywał jej serce na strzępy. Wyła jak postrzelone zwierzę. Rozpacz odbierała jej oddech. Ocierała się o granice obłędu, ale zawsze, za każdym razem podnosiła się i próbowała jeszcze raz i jeszcze i tak aż do skutku. Skutku, którym jest jej nienaruszalna, nieodwracalna, niezaprzeczalna miłość do siebie i swojego ciała.

    Pomyślisz może – miała lepszy start ode mnie. Na pewno? Rodzina alkoholicka. Matka i ojciec DDA. Przemoc fizyczna, psychiczna i seksualna. Nadwaga w dzieciństwie. Anoreksja w wieku nastoletnim. 17 lat bulimii i 9 prostytucji.

    Nic nie dostałam za darmo. Każdy efekt jaki osiągnęłam – od zmiany pracy, przez zmianę relacji, po zmiany w wyglądzie i kondycji ciała – wypracowałam SAMO-DZIELNIE. Wypracowałam pogłębiając moją samoświadomość i wcielając zdobytą wiedzę w życie. Nikt tego nie zrobił za mnie. A zrobiłam to, bo w pewnym momencie wzięłam leniwą, sflaczałą, zapierdziałą dupę w troki i zdecydowałam: chcę być i będę zdrową, szczęśliwą kobietą. Nic i nikt mnie nie powstrzyma. Prędzej się zesram na środku centrum handlowego, niż odpuszczę walkę o siebie.

    Proces, który przeszłam nauczył mnie też pokory i szacunku dla wiedzy i doświadczenia tych ludzi, którzy żyją według zasad, których uczą oraz osiągnęli to, do czego ja sama dążę. Magda 26-letnia myślała, że wie wszystko, że rozumie wszystko i niczego się już nie musi uczyć. Magda 34-letnia wie, że warunkiem szczęśliwego życia jest nieustanne przekraczanie siebie. I że od samego zdobywania wiedzy nic się nie zmieni. Bo wiedza, której nie stosujesz w praktyce jest jak eksponat w muzeum – martwa.

    Jeśli więc teraz jesteś na takim etapie życia, że chcesz dokonać zmiany na lepsze dla siebie – rusz dupę powiadam! Rusz dupę! Sama się nie oderwie od siedzenia. Od samego czytania i słuchania – nawet najmądrzejszych treści świata – nie pokochasz siebie. Kochać to znaczy działać. Działać tak, by Ci było dobrze z samą/ samym sobą. Rusz dupę powiadam! I idź za sercem, tam są wszystkie najważniejsze dla Ciebie odpowiedzi. Twoje serce WIE kim naprawdę jesteś. A Twoim najważniejszym życiowym zadaniem jest to odkryć i konsekwentnie realizować. Dając sobie możliwość bycia najprawdziwszą/najprawdziwszym sobą, dajesz światu najlepsze, co dać możesz – unikalną, jedyną w swoim rodzaju istotę ludzką, której nikt nigdy nie zastąpi ani nie powtórzy.

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’: https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Zapraszam Cię także do przeczytania innych moich tekstów: https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    Zapraszam na fanpage: https://www.facebook.com/Magda-Adamowska-Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    Nie walcz ze sobą. WALCZ O SIEBIE, bo CZŁOWIEK JEST DO KOCHANIA.

  • Blog

    DROGA DO DOMU MEGO SERCA

    “Zamierzam wytyczyć sobie drogę zupełnie odmienną niż ktokolwiek inny – wszyscy inni. (…) Zawsze czułam się inna – wiedziałam, że jestem w ‘niewłaściwej skorupce’. I wiedziałam, że moje życie to będzie wyboista droga.”

    /Księżna Diana/

    Jestem Dziwolągiem. Mam serce miękkie jak ugnieciona w dłoniach plastelina i wolę ze stali nierdzewnej. Mam duszę utkaną z cząsteczek czułości, nadgryzioną kłami pogardy. Mam miłość aniołów, którą wyszydzają niekochani.

    Jestem Dziwolągiem. Artystą, co wykleja naczynie rzeczywistości kafelkami emocji. Duszą wcieloną i ciałem, w którym duch wyrywa się do światła. Mam skórę cienką jak bibułka ale twardą niczym kamień. Płaczę, gdy szczęście przelewa się we mnie i śmieję się, by oswoić bezsilność.

    Jestem Dziwolągiem. Na oceanie hipokryzji, pośród tankowców iluzji wiosłuję uparcie na tratwie mojej prawdy. Życie raz mnie puszyście przytula, innym razem wrzuca w kolczaste zarośla. Karmi nektarem zrozumienia i funduje odtruwające głodówki.

    Jestem Dziwolągiem. Moja Droga to podróż szaleńca. Odmieńca, co skrzydłami wyobraźni rozgania mgłę codzienności. Wariata, który idąc pod prąd, szuka źródeł swojej MOCy.

    Jeśli dotyka Cię moja historia, wiedz, że to nie przypadek. I choć nie wiem dlaczego jestem, jaka jestem, storzyła mnie Siła większa i mądrzejsza od wszystkiego co znamy. Siła, która wie lepiej i rozumie głębiej. Siła, która była na wieczność przed nami i będzie na nieskończoność po nas. Ona wie dlaczego i po co. Ona zna meandry naszych istnień. Oddaję się jej nieskończonej mądrości. Niech mnie prowadzi tam, gdzie życie rozkwita obfitością dobra i piękna. By każdy dzień był święty. By święto było codziennością.

    Nie walcz ze sobą. WALCZ O SIEBIE.

  • Blog

    NAJWAŻNIEJSZA DECYZJA W ŻYCIU czyli KIEDY MUSISZ WYBIERAĆ MIĘDZY SOBĄ A RESZTĄ ŚWIATA

    “Zamykam drzwi mojego domu nie dlatego, że nienawidzę tego, co jest na zewnątrz, ale dlatego, że kocham to, co jest w środku.” /Zasłyszane/

    Dedykuję ten wpis Bartkowi Liberskiemu i Magdalenie Szpilce z wdzięcznością i wciąż rosnącym podziwem dla ich wewnętrznej MOCy. Jesteście moimi Mistrzami.

    Ostatni rok (a dokładnie 13 miesięcy) był dla mnie rokiem wychodzenia z bezpiecznej przystani do świata innych ludzi. Obnażyłam się w stopniu, który sporo osób uznało za ekshibinicjonistyczny. I o ile ani przez sekundę nie żałowałam tego kroku, o tyle niektóre jego konsekwencje wciąż są dla mnie duuuużym wyzwaniem.

    Kiedy wiele miesięcy temu słuchałam nagrań Magdaleny Szpilki, w których mówiła o zdrowym stawianiu granic i dbałości o własne potrzeby, kiwałam głową na znak poparcia dla jej poglądów. Ooo jak ja się z nią zgadzałam! Jak ja uważałam tak samo! Więcej! Z jakim zapałem wygłaszałam niemal identyczne “postulaty” o tym, jak to warto stawiać na siebie i o siebie walczyć. Zapisuję te zdania i czuję znajomy skurcz. To mrowiejący wstyd i skwierczące zażenowanie. Nie. Nie toksyczne. Te zdrowe. Te które są strażnikami pokory i dystansu do siebie. Skąd one u mnie? Hmm… Znowu zrobię emocjonalny striptiz. No cóż, taka moja natura – uwielbiam swoją nagość. Zarówno cielesną jak i duchową.

    Wczoraj zdarzyła mi się sytuacja, po której uzmysłowiłam sobie, że nie potrafię wspomnianych wyżej granic stawiać tak stanowczo, jak bym chciała. I że często – w zetknięciu z oczekiwaniami ludzi lub moimi fantazjami na ich temat – odpuszczam własne dobro na rzecz komfortu innych. Zwłaszcza tych, którzy są dla mnie mili i/ lub których lubię. Tym tekstem postanawiam się rozprawić z moim schematem ratowania świata kosztem siebie. Bo w tym świecie, realnych zmian na lepsze dokonują tylko jednostki, które umieją dać miłość i wsparcie przede wszystkim sobie. Jednostki, które zanim zaczną ratować świat… ratują same siebie.

    No to jedziesz Adamowska! Kto ma zrozumieć, ten zrozumie. Komu z Tobą nie po drodze – niech będzie zdrowy i szczęśliwy w swojej podróży.

    Człowieku, który to przeczytasz! Może poznałeś mnie wiele lat temu, a może migam Ci tylko w postach na Facebooku. Może zamieniliśmy ze sobą kilka wirtualnych zdań, a może przegadaliśmy wiele godzin. Może patrzyłeś na mnie z zachytem, a może obudziłam Twoje demony. Może wsparło Cię to co robię, a może wkurwił mój sposób bycia. Może mnie czujesz pod skórą, a może na dźwięk mojego głosu skóra Ci cierpnie. Może zechcesz zrozumieć moją historię, a może odwrócisz od niej oczy z obrzydzeniem. Cokolwiek zrobisz, jakkolwiek się wobec mnie zachowasz, gdziekolwiek poprowadzi Cię Twoja prawda – JA WYBIERAM SIEBIE.

    Wybieram być dla siebie najważniejsza. Wybieram stać za sobą murem. Wybieram chronić dom mego serca i pielęgnować światynię mojej duszy. Wybieram spokój i uśmiech dziecka, co we mnie prosi o przytulenie. WYBIERAM najpierw i na zawsze kochać SIEBIE.

    Niech moja prawda mówi głośno i wyraźnie z jednoczesnym poszanowaniem Twojej niepodległości. Niech się niesie w świat lekko i życzliwie. A gdy będzie osiadała na glebie Twoich przekonań, niech zaowocuje dobrem, które Cię nakarmi. Pamiętaj proszę, że nasze prawdy mogą się różnić pięknie i budująco. I że człowiek człowiekowi może być przestrzenią akceptacji.

    Nie walczmy ze sobą. WALCZMY O SIEBIE.

    Dodane przez