Tagi

kobiety mocy

  • Blog

    NIE-PODLEGŁA znaczy WYZWOLONA czyli kobieca wolność po Adamowsku ;)

    Kobiety niezależne, kobiety wolne, kobiety akceptujące siebie

    Urodziłam się w 1984 roku. Odkąd pamiętam Święto Niepodległości kojarzyło mi się z powiewającymi na wietrze flagami i dniem wolnym od codziennych obowiązków.

    Niemniej dopiero jako 33-letnia kobieta pojęłam, czym w swej istocie jest NIEpodległość.

    Co ciekawe, do wniosków, które tu przytoczę, pomogła mi dotrzeć – dokładnie 11 listopada, w dzień ultrapatriotyczny dla Polski – rodowita Kenijka. 😉

    Poznałam ją kilka dni temu. Jechałyśmy tym samym autobusem. Zachwyciła mnie jej uroda. Odurzająco piękna karnacja, w kolorze czekolady. Ogromne oczy, błyszczące niczym czarne brylanty. Bajeczne ciemne loki. Zapatrzyłam się. Wyglądała jak posąg.

    Kiedy przygotowywała się do wyjścia, szepnęłam jej do ucha: “You are extremly beautifull! WOW!!!”. Wysiadłyśmy na tym samym przystanku. Towarzyszył jej przesympatyczny młody mężczyzna, również pochodzący z Kenii.

    Moją – niezgrabną jak kilkudniowy źrebaczek – angielszczyzną zaczęłam z nimi rozmawiać. Okazało się, że to ich pierwsze tygodnie w w Lublinie. Przyjechali do Polski w ramach studenckiej wymiany. W trakcie rozmowy moja fascynacja nimi tylko się pogłębiała, więc zaproponowałam, żebyśmy w sobotni wieczór “going to drink some local beer and dancing maybe” (tak wiem – mój angielski jest na zastraszającym poziomie 😉

    Wybraliśmy się na umówione “local beer and dancing”. Oni, ich dwóch znajomych, “mój” Bartek i ja. Spędziliśmy ze sobą kilka godzin. Najpierw w mocno obleganym pubie, potem na dyskotece. Miałam możliwość przyjrzeć się z bliska, zarówno polskim kobietom, jak i nowopoznanej, egzotycznej znajomej. Kiedy odespałam tę magiczną noc, zaczęły do mnie docierać szalenie ważne świadomości.

    Zrozumiałam, że egzotyka Eve (tak ma na imię “moja” kenijska fascynacja) tylko z pozoru polega na odmienności jej urody. Bo czy wśród Słowiańskich kobiet brakuje urodowej różnorodności? Czy po polskich ulicach chodzą tylko niebieskookie, różanolice blondynki? Nie. My Słowianki – pod względem wizualnym – często różnimy się od siebie nazwajem, równie mocno, jak ja różnię się od rdzennej Afrykanki.

    Co więc tak intensywnie odróżnia Eve-Kenijkę od Polek-Słowianek?

    Według mnie – zgoda na własną kobiecość. Kobiecość rozumianą jako wielopłaszczyznowe zjawisko, obejmujące wszystkie wymiary funkcjonowania człowieka płci żeńskiej: cielesny (w tym seksualny), mentalny, emocjonalny oraz duchowy. To jest ten “factor X”, który ona wyssała z mlekiem matki, a którego my – Polki-Europejki od maleńkości byłyśmy regularnie, okrutnie – choć bezrefleksyjnie – pozbawiane przez kobiety z poprzednich pokoleń.

    Zagotowało się w Tobie? Szumi Ci w głowie wątpliwość pt. co ta Adamowska bredzi? Mam nadzieję, że tak! Im bardziej Cię to poruszyło, tym goręcej zachęcam do dalszej lektury. Dlaczego? Bo natężenie pobudzenia świadczy o intensywności nieuwolnionych, starych emocji, które proszą o… wyzwolenie z Twoich: ciała i podświadomości. Poczuj więc te treści całą sobą. 😉

    Na czym więc polega zgoda na własną kobiecość, którą przypisuję Eve, a której brak “zarzucam” większości Polek, jakie dane mi było obserwować? Czy to nie nazbyt duże uogólnienie? Przecież sama napisałam, że się od siebie bardzo różnimy.

    Owszem, są obszary – jak choćby wspomniane wcześniej typy urody – w których różnice są nie do podważenia. Ale mamy również sporo cech wspólnych. Jak je postrzegam?

    Moim zdaniem Polki – bez wątpienie – są pięknymi kobietami. Mają w sobie subtelną sensualność, serdeczność, czułość, grację i charakterystyczny dla Słowianek sposób ekspresji. Są absolutnie niesamowite, jako przedstawicielki tej konkretnej rasy. Niestety… równie mocno jak wyjątkowe, są też zakompleksione, stłamszone i totalnie nieświadome swojego (zewnętrznego i wewnętrznego) piękna. Komplementowane peszą się albo milkną, niekiedy wręcz złoszczą się lub negują otrzymaną pochwałę.

    Są też takie, które mylą umiejętność okazywania – najczęściej powierzchownej – pewności siebie, ze zdrowym poczuciem własnej wartości. W zachowaniach mających na celu demonstrację ich walorów, pobrzmiewa – żeby nie powiedzieć ryczy – potężny deficyt samoakceptacji.

    Zarówno te z pierwszej, jak i z drugiej grupy swoje – subiektywnie odczuwane – lęki, kompleksy i braki, projektują na… inne kobiety. Kobiety, z którymi – mniej lub bardziej świadomie – rywalizują o… no właśnie o co? O poczucie bycia tą lepszą. Jeśli nie ładniejszą, to mądrzejszą i na odwrót. Jeśli nie lepiej wykształconą, to bogatszą. Jeśli mniej kochaną, to lepiej zorganizowaną. Jeśli z kiepską kondycją fizyczną, to bardziej skoncentrowaną na zdobywaniu wiedzy.

    Podobne obserwacje poczyniłam już dawno, dawno temu, ale dopiero wczoraj – “dotknięta” egzotyczną energią Eve – osadziłam tę świadomość w emocjach.

    Co więc ma ona, czego brakuje – niestety wielu, wielu – Polkom? I jak warto do tych braków podejść, by ich świadomość nas budowała, zamiast osłabiać? Recepta jest tak banalnie prosta w zrozumieniu, jak cholernie trudna w realizacji. A brzmi: zamiast rywalizować – czerp od innej kobiety inspirację. Nawet – a może zwłaszcza – jeśli czujesz, że przewyższa Cię w ważnej dla Ciebie dziedzinie. Korzyści tego rozwiązania naprawdę nie da się przecenić.

    Kiedy Eve usłyszała ode mnie, że uważam ją za ekstremalnie piękną nie zaprzeczała, nie deprecjonowała siebie, nie była zakłopotana. Ze wzruszeniem, ale pewnie odpowiedziała na mój komplement: “Thank You. You too.”

    Dzięki jej zgodzie na własną – uderzająco bujną – kobiecość, poczułam przestrzeń i pełną swobodę do wyrażania mojej. W konsekwencji tego obie – nieskrępowane blokadami emocjonalnymi drugiej strony – bawiłyśmy się doskonale w swoim towarzystwie. Dając sobie pozawebralne przyzwolenie na bycie najlepszą, bo najprawdziwszą wersją samych siebie, podarowałyśmy sobie i sobie nawzajem przecudne doznania. Nakarmiłyśmy się tym, co w każdej z nas – pod wpływem akceptacji tej drugiej – tak płynnie i lekko rozkwitło. W dyskotece – pełnej prześlicznych polskich studentek – weszłyśmy na podwyższenie i tańczyłyśmy z dziką radością wolnych, kochających swoje ciała kobiet.

    Gdy managerka klubu – widząc jak cudnie wygląda i tańczy Eve, zaproponowała jej pracę hosstessy – skakałam z radości razem z nią. Ogromnie mnie ucieszyło to, że inna kobieta doceniła – skądinąd bezdyskusyjne – zalety “mojej” pięknej Kenijki. O szczęściu, wypisanym na ślicznej buzi Eve, nie wspominając.

    No dobrze, ale jak to wszystko się ma do NIEpodległości i schematów narzucanych nam przez przez kobiety z poprzednich pokoleń? Hmm… A od kogo się w dzieciństwie i młodości uczyłaś, co jest kobiece? Kto Ci codziennie pokazywał jak się zachowuje (dorosła) kobieta? Czyj sposób realizowania własnej kobiecości obserwowałaś przez kilkanaście pierwszych lat życia? Okresu kluczowego z punktu widzenia formowania się Twojej kobiecości. Tadam!!!

    Zachowania, postawy i przekonania naszych prababek, babek i matek ukształtowały nas w konkretne Istoty płci żeńskiej. Gdybyśmy zamiast słuchać, że “Dziewczynki mają być grzeczne.” słyszały: “Jesteś cudowna taka, jaka jesteś.”… Gdyby nasze ciała były traktowane z czułością i szacunkiem… Gdyby nasze potrzeby i sprzeciwy były respektowane… Gdybyśmy czuły, że mamy prawo upadać, testować, błądzić i szukać najlepszych dla siebie rozwiązań… Gdybyśmy to dostały, jako dziewczynki, dawałybyśmy to sobie i innym, jako kobiety. Skorupka nasiąka wszystkim, co ją otacza, nie tylko tym, co chcą lub umieją dostrzec ci, który to otoczenie formowali.

    NIEpodległa vel WYZWOLONA kobieta to ta, której każdy dzień jest Dniem Niepodległości. Strzeże własnych granic, jak bram świątyni. Nie dlatego, że “nienawidzi tego, co jest poza tą światynią, ale dlatego, że kocha to, co jest w jej środku”.

    NIEpodległa vel WYZWOLONA kobieta to ta, która miękko niczym unoszona wiatrem flaga, płynie z prądem swojego przeznaczenia. Płynie, będąc jednocześnie mocno ugruntowaną w fundamentach – zgodnych z jej duszą – wartości.

    NIEpodległa vel WYZWOLONA kobieta to ta, która – mimo bólu, strachu i wstydu – nie podaje się. I walczy. Ale nie ze sobą, lecz O SIEBIE. Walczy, by być dla siebie i dla innych energią akceptacji. Akceptacji, na której może rozkwitać Przestrzeń Świadomej Kobiecości.

    Jeżeli czujesz, że chciałabyś/ chciałbyś popracować ze mną indywidualnie w tym linku znajdziesz informację o tym, w jaki sposób możemy to zrobić: https://magdaadamowska.pl/konsultacje-mentoring/

    Opinie o pracy ze mną: https://magdaadamowska.pl/opinie-o-pracy-ze-mna/

    Informacje na temat aktualnie prowadzonych przeze mnie warsztatów będą pod tym linkiem: https://magdaadamowska.pl/kursy-i-warsztaty/

    Jeśli masz ochotę przeczytać o moim całym procesie ukochiwania siebie zapraszam Cię do lektury mojej książki SCHEMATRIX W Klatce ‘normalności’:  https://magdaadamowska.pl/produkt/schematrix/

    Zapraszam Cię również do przeczytania innych moich tekstów:

    https://magdaadamowska.pl/category/blog/

    https://magdaadamowska.pl/zdrowa-szczesliwa-kobieta-2/

    oraz na fanpage Zdrowa Szczęśliwa Kobieta: https://www.facebook.com/Zdrowa-Szcz%C4%99%C5%9Bliwa-Kobieta-1699584453646147/

    A także na mój kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCJwA2H1LP0wheEuaJNNZ4IQ/videos

    Wypracuj Zdrową Szczęśliwą siebie, bo jesteś swoją życiową inwestycją.